środa, 31 lipca 2013

Gdy umiera człowiek, życie staje się pustką. Gdy umiera dziec­ko, umiera cały świat...

`Wy­palam się. Wy­palam w so­bie resztę człowie­czeństwa. Cze­kam na ro­gu piekła na two­je pot­knięcia. Przek­rwione oczy płoną żądzą zem­sty. Głębo­ko za­korze­nione wro­gie mi sa­memu emoc­je wciąż nie dają mi spo­koju. To sil­niej­sze ode mnie. Nie nazwę cię Bożym człowiekiem , dopóki nie upo­ram się sam z sobą, będziesz dla mnie zwykłym ga­dem. Cho­ciaż to ja zja­dam swój włas­ny ogon, nie przyz­nam ci się, że zgu­biłem swoją duszę.
Nie da­waj mi roz­grzesze­nia, chcę się pławić w mo­jej drwi­nie, dopóki nie sięgnę sto­pami dna mo­jego piekła. Wte­dy, przyjdź po mnie, wy­ciągnij po mnie rękę`...

 3 lata temu...

Skończyłam służbę i gnałam do domu, pchnięta jakimś dziwnym niepokojem, który zrodził się w wnętrzu Mojej głowy. Zajęta pracą, nie zwróciłam uwagi, że telefon milczy od godzin popołudniowych... Że mama nie dzwoni, by zapytać, o której wrócę... Tata też milczał...Starałam się dodzwonić, ale nikt nie odbierał. Czyżby zaprowadzili Jespera do ciotki [tak po prawdzie nikt z rodziny. Sąsiadka, z którą rodzice znali się od lat...dla mnie i braciszka `Cioteczka Liisi`] i poszli gdzieś na kolację, albo do teatru? Tak teatr by wszystko tłumaczył, bo tam trzeba wyciszyć, albo wyłączyć komórki. Jednak ten dziwny niepokój, który miażdżył Moje skronie i narastał z każdą minutą coraz bardziej. Docisnęłam pedał gazu...

Dom...dużo świateł ze względu na porę późno wieczorną...na boga, jak te światła raziły. Miałam wrażenie, że wżerają się w Moje oczy i czynią nieziemskie spustoszenie...i żółta taśma, która przyprawiła mnie o mdłości. Myślałam, że zaraz puszczę pawia. Zaparkowałam, o ile tak to można powiedzieć, bo samochód stanął bezładnie. Wyskoczyłam z niego, jak poparzona i pobiegłam w kierunku biało wytynkowanego domu...Moje ciało prawie jak pocisk przerwało taśmę. Jakiś śledczy próbował mnie zatrzymać. Machinalnie wyrwałam z pod koszulki odznakę i wbiegłam do hallu...stanęłam, jak wryta. Jak w słup soli zamieniona...

`To nie ta­kie jed­nak pros­te spoj­rzeć, gdy się spoj­rze­niem do­tyka bólu`...

Ruszyłam do drewnianych schodów z ładnie ozdobioną barierką...czułam się tak, jakby mi tenisówki grzęzły w smole, która uniemożliwiała mi dalsze kroki...jakby czas zaczął zwalniać. Głosy stały się odległe, a spojrzenie zamglone...kurwa, czemu do sypialni rodziców nagle zrobiło się tak daleko...i znów mdłości. W końcu doszłam do drzwi. Palce wczepiły się w framugę, blade, smukłe...wyglądały jak odnóża jakiegoś paskudnego pająka. Zamknęłam oczy i łapczywie naciągnęłam powietrza do płuc. Jakoś tak dziwnie paliło, więc szybko wypuściłam je ze świstem. Uchyliłam powieki...ciężko szło. Miałam wrażenie, że skrzypią, jak wrota starej krypty. Serce waliło mi tak, jakby chciało wyskoczyć z piersi...jak dziki zwierz, rozedrzeć i uwolnić się z klatki utworzonej z żeber. Trwało to wieki, zanim wychyliłam się zza ściany, do której przyklejona była plecami. Po skroniach lał się cienką stróżką zimny pot...stanęłam w drzwiach i zmroziło mnie. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy tak nachalnie, to krwawy napis nad łóżkiem rodziców:

*`Sinä kuolet narttu!!!`...

Potem ciała rodziców. Matka w łóżku, w dziwnej pozycji. Pościel była cała karminowa. Tata pod oknem obrócony twarzą do podłogi...wokół Niego ciemna plama krwi. Nie mogła powstrzymać drżenia...niby taka twarda, a coś we mnie pękło nieodwracalnie. I nagle myśl, która wbiła się w tył głowy jak szpikulec do lodu `Jesper`...wykonałam półobrót i pobiegłam prosto korytarzem do pokoju braciszka. Tam też był ruch. Bałam się...bardzo się bałam tego, co za chwilę ujrzę. Po policzkach pociekły mi łzy. Na drewnianym łóżeczku, owinięte w pościel w misie leżało ciałko Jespera. Wydałam z siebie dzikie wycie, które przeszyło wszystkie osoby znajdujące się w willi. Zsunęłam się po ścianie i ukryłam twarz w dłoniach. Z serca wyrwał się niczym niepohamowany szloch...

`Ciężar smut­ku i cier­pienia pot­ra­fi być tak wiel­ki,
że na ten mo­ment życie sta­je się jak ka­mień, który ciągnie w dół`...

Długo nie mogłam się pozbierać po tym wszystkim i trudno powiedzieć, iż w ogóle się pozbierałam. To siedzi gdzieś głęboko zakorzenione jak jakiś chwast w sercu i umyśle. Tego widoku nigdy nie zapomnę...no chyba, że trafi mi się amnezja. Bliskich pamiętać chcę z tych radosnych chwil, a nie takich, jakich Ich ujrzałam wtedy...koszmar.

Morderca został skazany na 278 lat więzienia. Mogłam go mieć u siebie na Bremerhaven, ale nie wiem, czy znalazłabym w sobie tyle siły, by nie zrobić mu krzywdy. Mówi się, że zemsta jest słodka, ale po co ma mnie zemdlić?
Osadzono go w Alcatraz...oby tam zgnił.

`Ludzie opęta­ni sa­mot­nością
uciekają od wszel­kiego spokoju
i szu­kają de­monów o stok­roć gorszych
niż mar­twa cisza w pokoju`…

Dlatego powstało Bremerhaven...  

* Zginiesz Suko

KOMUNIKAT



Piszę w imieniu Johna jako, że nie wie, czy uda mu się jeszcze dzisiaj wejść (31.07). 
Johna nie będzie kilka dni. Prawdopodobnie dostęp do komputera będzie miał dopiero w poniedziałek...
Prosił, żeby przekazać to odpowiednim ludziom.
No, to by było na tyle. 
Dziękuję za uwagę.
Bez odbioru.
[ zawsze chciałam to napisać xD ]


Meena.


wtorek, 30 lipca 2013

Dzień pierwszy - zarówno początek jak i koniec.



No prostu pięknie. Przenieśli mnie na jakieś pływające więzienie – czego to ludzie nie wymyślą. A może i dobrze nikt mnie tu nie znajdzie i tak będę przesiadywał całe dnie za ‘kratami’. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Z resztą jestem degeneratem, kto by chciał ze mną rozmawiać? Co tu dużo gadać jestem bestia nie człowiek, zabiłem tyle ludzi za nic, albo w imię jakiś głupich przekonań NID. Nie zasługuję na to by jeszcze kiedykolwiek ujrzeć światło dzienne( Słowa najwyższego Sądu) może to i prawda. I tak na niczym już mi nie zależy, nie mam się czego chwycić by wspiąć się na szczyt, z którego mógłbym to wszystko dostrzec. Mam zmarnowane życie i chyba już nic nie jest w stanie tego zmienić.
Prawie uciekłem, prawie. Mogło być tak wspaniale, mogłem znów być wolny. Ale nawet nadzieją nie cieszyłem się długo. Tak jednak jak się mówi to właśnie ona umarła jako ostatnia. Łudziłem się do ostatniej chwili. I to podłe uczucie, gdy krzyczą do ciebie, że albo się zatrzymasz i poddasz albo zginiesz. Światła z wież skierowane właśnie na mnie. Roiło się tam od strażników. To urocze jak wszyscy troszczyli się o to by mnie zniewolić.  Gdy mnie schwytali miałem ochotę wpakować kulkę w głowę gościa, który skuwał mi ręce kajdankami. Właściwie dochodzę teraz do wniosku, że mogłem to zrobić, tylko prawdopodobnie też zostałbym trafiony jednym z wielu pocisków. Nie spodobała mi się ta wizja i poddałem się.
Brakuje mi dotyku broni, posiadania tej władzy, brakuje mi tego uczucia, że trzyma się ludzkie życie w sowich rękach. Wystarczy nacisnąć na spust, a ktoś traci życie, teoretycznie ta osoba nic nie może zrobić. Ciężko będzie się bez tego obejść.
Na Bremerhaven będą mnie pewnie traktować podobnie jak w poprzednim więzieniu. Jestem śmieciem i właśnie tak jak jego wszyscy mnie kopią, popychają, a na końcu i tak wrzucają do śmietnika zapomnienia. Traktują mnie jak wirus komputerowy, który szybko trzeba usunąć, bo narobi zbyt wiele szkód. Czy ja się komuś narzucam? Co poradzić?
Dotarłem tu w nocy, zdążyłem przez automatycznym zamknięciem się cel. Co za szczęście, bo spałbym na korytarzu. Rano wszystkiego się dowiem, ale przypuszczenia mogę snuć już dzisiaj, Zapewne, nie będzie wielkiej różnicy. Tyle, że to się rusza. Będą tacy sami jak i byli wcześniej. Może nawet trafią się gorsi więźniowie. Chociaż… nie wiem czy istnieją potwory z bardziej wypaczoną psychiką niż te, z którymi musiałem się użerać przez pół roku. Jednak nie dość, że byli psychicznie chorzy to jeszcze byli tacy głupi, że dało się ich łatwo zmanipulować. Załatwiali większość spraw za mnie, a ja im obiecałem, że zabiorę ich na wolność ze sobą. To się chłopaki przeliczyli. No, ale mówi się trudno i żyje się dalej. Tak czy siak wolności nie uzyskałem. Nie wiem czy to coś, na czym mam spać w ogóle leżało koło łóżka. Ale… poprzedni materac w celi lepszy nie był. Z jednych krat do drugich nie widzę więc różnicy.

John Arnest
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem jak dokładnie miało to wyglądać, ale skoro to dziennik to uznałem, że powinien on być opisany z punktu widzenia danej osoby. Jeśli coś jest nie tak to mnie poprawcie. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Do you really want me dead or alive to torture for all my sins?

Po­dob­nym być do ludzi
zaszczyt to i hańba
wyglądem przy­pomi­nać siebie
straszydło w lus­trze życia


❧ - Mirajane Jezebell Willson - ❧
❧ - Jezmira, Mira, Bella - ❧
❧ - Lat 32 - ❧

❧ - Kobieta - ❧❧ - Zastępca Naczelnika  - ❧
❧ - Cela nr 5  - ❧
❧ - Lew - ❧
"Było w niej coś ta­kiego, co nie poz­wa­lało oder­wać oczu od jej por­ce­lano­wej twarzy. Zachwy­cali się nią, ona od­wza­jem­niała uśmie­chy, spoglądała się na nich brązem swych oczu. W tym cza­sie w jej głowie kłębiły się myśli o swoim wyglądzie. Nie do­cierało do niej, że może się po­dobać."

OPIS WYGLĄDU: zawsze uśmiechnięta w ten trącący grzeczną sugestią, dobrotliwy grymas nigdy nie powie, gdzie ją bodło, za to oszczędzi głosu i ośmieli się milczeć. Dysponuje niesamowitą krzepkością, przy czym zdolna jest w biegu pokonać niesamowite dystanse. Naziemne akrobacje nie stanowią dlań żadnej przeszkody. Choć niewysoka, może poszczycić się ładną proporcją ciała i posągową figurą. Choć nie należy do tych długonogich i przesadnie wysmuklonych. Ma czym oddychać i na czym usiąść. Alabaster skóry przyjemnie współgra z węglistą barwą włosów i stalowoszarą głębią dzikich oczu. Wąska kibić, silne nogi, szerokie biodra nadają jej postaci wręcz kokieteryjnej pikanterii, której nie szczędzi sobie na codzień w kontaktach z płcią przeciwną. Są to tylko jednak nic nieznaczące przywary, nabyte w ciągu życia, bowiem serce jej skradł już pewien mężczyzna i zbiegł z nim za pazuchą gdzieś w odległe krańce świata. Wie jak i potrafi umiejętnie skorzystać ze swoich atutów, by dostać to, co jej się uwidzi w danej chwili. Zdawałoby się, że nie ma poczucia wstydu, a i tu niestety należy mi przytaknąć. W jakiejś mierze utraciła po części kobiecą wrażliwość, a przy tym czułość na czynniki zewnętrzne.


OPIS CHARAKTERU: wolna od rasowych uprzedzeń, zażarcie broniąca się przed wszelakiej maści zmianami. Pała do nich nienawiścią tak wielce zaawansowaną, że aż czasami przerastającą dotychczasowe wyobrażenia zawiści. Pierwotnie stworzona z zamiłowaniem do ognia, nie cierpi być mokra ani na dłużej fizycznie łapać z wodą jakiegokolwiek kontaktu. W związku z tym stara się unikać różnorakich zbiorników takich jak sadzawki czy strumyki i trzyma się bliżej zieleni. Żywi niesamowity respekt dla wszystkiego, co czyste i święte, skreowane przez patronów przyrody. Nie brzydzi się jednak grzechem, ani rozpustą. Istota niebywale zmienna. Z reguły płocha, zdolna bać się łopoczących motylich skrzydełek, może przeistoczyć się w pragnącą ściągać skalpy dzikuskę. Wie, że świat zdominowany przez przepych nie jest przychylny dla tych, co używają innego pudru. Opływająca uległością wobec prostej płci. Stara się, aby wszystko wokół niej emanowało jak najlepszą energią, w żyłach, pod opoką piersi serce tłoczy burzliwą krew, charakterystyczną dla hiszpańskich genów. Nawet najbardziej przytłaczające upokorzenie nie jest w stanie złamać siły ducha tej bestii. Sporadycznie wręcz stosuje się do zasady „wet za wet”. W chwili strachu staje się nieobliczalna i trudno nad nią zapanować.

AKTUALNY EKWIPUNEK (będzie ulegał zmianie!):
- skórzana torba
- gitara akustyczna
- notes i długopis
- szkicownik, węgiel, gumka chlebowa
- odzież wraz z obuwiem
- wykałaczki
- koc

czwartek, 25 lipca 2013

Nie żałuję swoich decyzji.


           
      
          ■ IMIĘ: Meena
          ■ NAZWISKO: Jensen
          ■ PŁEĆ: Kobieta
          ■ WIEK: 25
          ■ STATUS: Więzień
          ■ NUMER CELI: 3

        ■ WYGLĄD: 
          Dziewczyna uważa, że nie rzuca się w oczy. Czarne włosy i szare oczy, jakich pełno na
          tym świecie nie są niczym niezwykłym. Jednak chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że
          jej tajemnicze spojrzenie intryguje, a uśmiech ma urzekający, chociaż ludzie nie widują
          tego szczerego zbyt często. Meena ma 167 cm wzrostu, więc zalicza się do klasy średniego
          wzrostu. Podczas ostatniego pomiaru wagi zanotowano, że liczy sobie 56kg. Jest to
          dobry wynik biorąc pod uwagę lata ćwiczeń i katowania swojego ciała podczas zadań.

          ZABÓJCA MA SUMIENIE? TO WBREW ETYCE ZAWODOWEJ... 

          

        CHARAKTER: 
          Meena praktycznie wychowała się w bazie wojskowej, w której to jej ojciec
          był generałem. Od dziecka wpajano jej więc zasady tam panujące. Oddanie drużynie,
          pełne posłuszeństwo i szacunek dla przełożonego... Służba podobno kształtuje charakter,
         dziewczyna nigdy nie była pewna jak to rozumieć, ale bez względu na wszystko była
          szczera i oddana sprawie. Była gotowa poświęcić własne życie dla dobra ogółu, sumiennie
          wykonując powierzone jej zadania. Była osobą niezwykle towarzyską, ale nikomu w pełni
          nie była gotowa zaufać. Nie po tym, co stało się w trakcie jej służby, przez co też można
          czasami odnieść wrażenie, że jest ona pozbawiona uczuć, a niektórych po prostu jej
          brakuje. Jest miła, kiedy trzeba, a wredna gdy ma na to ochotę. Cięty język jest jej
          nieodłącznym towarzyszem, a zdolności aktorskie niebywale skuteczną tarczą. Nie lubi
          rozkazów, co jest śmieszne biorąc pod uwagę jej przeszłość. Buntowniczy charakter i
          nieprzewidywalność tworzą mieszankę wybuchową. Meena jest odważna, uparta i
          ciekawska. Potrafi dotrzymać tajemnic, a opinię obcych ma w głębokim poważaniu.


         UMIEJĘTNOŚĆ OCENY SYTUACJI TO KWESTIA DOŚWIADCZENIA, MUSISZ SIĘ TEGO NAUCZYĆ...

          ■ HISTORIA:
          Baza wojskowa była je domem do 17 roku życia, potem stała się też miejsce jej pracy.
          Jako żołnierz, dziewczyna spisywała się dobrze. Była dobrze wyszkolona, przygotowana
          na większość sytuacji, ale na pewno nie na zdradę ze strony swoich pracodawców,
          swojej rodziny.
          Podczas jednej z trudniejszych akcji, kiedy jej oddział został odcięty, dowódca
          postanowił ich zostawić i poświęcić dla powodzenia akcji. Trafiając do niewoli, Meena
         dowiedziała się, że akcja od początku była tak zaplanowana i wszyscy od początku mieli
          zginąć. Porucznik Rowen, dowódca oddziału, współpracował z organizacją
          terrorystyczną, której przywódcy kazali mu przejąć dostawy broni, których oddział
          Meeny miał pilnować, a jako, że nie było opcji, żeby żołnierze dali się przekupić,
          postanowiono ich zlikwidować i zatuszować sprawę. Do tej pory dziewczyna sama
          zastanawia się jak udało jej się uciec. Resztę ludzi zamordowano na jej oczach. Wykradła
          przy tym dokumenty mogące pogrążyć kilka wysoko stojących
          osobistości, a następnie wpadła do bazy i z zimną krwią zamordowała porucznika
          Rowena oraz jego "pomocników". Któryś z tych wysoko stojących osobistości wyznaczył
          nagrodę za jej głowę, o czym oznajmił jej osobiście, ale była na tyle mądra, żeby to
          przemilczeć. Odpowiedni ludzie dowiedzieli się o ukrytych dokumentach i kiedy trafiła przed
          sąd zaproponowano jej ugodę i objęcie programem ochrony świadków jako ochronę.
          Oskarżono ją o morderstwo i zesłano na statek, gdzie - teoretycznie - nikt nie miał jej znaleźć.

          KIERUJĄC SIĘ ZEMSTĄ JESTEŚ ŁATWYM CELEM...   

          
          

          ■ LUBI:                                         ■ NIE LUBI:
          ■ Inteligentnych ludzi                                     ■ Kłamstwa
          ■ Czytać książki                                                ■ Mleka
          ■ Nocną porę                                                      ■ Upału
          ■ Gorącą czekoladę                                           ■ Wieprzowiny
          ■ Wolność                                                          ■ Pustych i sztucznych ludzi
          ■ Horrory                                                           ■ Niewiedzy
          ■ Czarną kawę bez dodatków                        ■ Chaosu
          ■ Zwierzęta                                                         ■ Przymusowych uniformów
          ■ Sporty ekstremalne                                       ■ Przemocy wobec słabszych i zwierząt



          - WYZNACZĘ ZA CIEBIE TAKĄ NAGRODĘ, ŻE SPRZĄTNIE CIĘ WŁASNE ODBICIE W LUSTRZE.
       - NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ...

          ■ DODATKOWE INFORMACJE:
          ■ Ma wytatuowany napis na karku "Made in hell."
          ■ Po zakończeniu służby zapuściła włosy.
          ■ Ma zdolności malarskie.
          ■ Nie pali, ale zawsze ma przy sobie zapalniczkę zippo.
          ■ Ma wiele mniej lub lepiej widocznych blizn.
             Jej ulubiona znajduje się na prawej stronie miednicy,
             wygląda jak ślady po trzech pazurach oraz na lewym obojczyku - blizna po postrzale.
          ■ Jest bezpłodna - wynik wypadku.


          ŻYCIE JEST PARSZYWE, A POTEM SIĘ UMIERA. - FILOZOFIA Z NALEPKI NA ZDERZAK...

          


          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          KARTA MOŻE ULEGAĆ ZMIANOM... ]

Każdy popełnia błędy, jednak nie każdy może.

John Arnest, oczywiście sam nikomu tego nie powiedział. Znaleźli to w jakiś utajnionych aktach.
188 cm wzrostu
27 lat
Więzień
 Z wyglądu woli nie rzucać się w oczy, zadecydowała o tym praca ( ta druga - lepiej płatna ) Ma ciemno brązowe włosy, za czasów wojska obcięte na dużo krótsze, później przestał o to dbać - tak było wygodniej.  Na twarzy ma lekki zarost, też nie przywiązuje do niego uwagi. Raczej wysportowany, nie żeby jakoś obrastał mięśniami jak kulturysta, ale dba o formę. Ma zielone oczy, chociaż mało kto się o tym przekonał, a jeśli tak to już nie żyje.

Jaki charakter może mieć osoba taka jak on ?
 Wypaczona przez różne poglądy moralne, które skutkowały tym, że zaczął zabijać dla pieniędzy. Wiadomo jakie jest wojsko, trzeba wykonywać polecenia przełożonego. (Jednostka do której on trafił różniła się od tych przeciętnych) Nie ma się własnego zdania. Znaczy nikt nie zabronił go mieć, ale lepiej go nie wykazywać. Masz się dobrze bić, strzelać i bronić. To nie działa tak, że człowiek jest wypłukany z emocji, wszelkich odczuć i zdania. To wszystko jest duszone gdzieś tam wewnątrz, kumuluje się. Człowiek tak wewnętrznie poszarpany na pewno nie ma łatwo. Nie miał w sumie problemów w byciu posłusznym. Łatwo przyszło mu zamknięcie swoich przekonań w skrzynce i odłożenie je na półkę zapomnienia w swoim umyśle. Tak było na początku, jednak on sam kiedyś musiał się odezwać. Zrozumiał jak wiele mu zostało odebrane. Wyrwano mu z serca jego osobowość. Dobrze, że zdołał się wyplątać z tych sideł. Okazało się jaki jest naprawdę. Oczywiście wydarzenia z przeszłości odcisnęły na tym piętno.
Kiedy się na niego patrzy wydaje się, że on nic nie czuje , jednak nikt nie zdoła określić jaką walkę toczy sam ze sobą, ze swoimi uczuciami. Mimo wszystko potrafi się skupić, jest niezwykle precyzyjny. Bitwy w jego głowie nie są bezwiedne , zawsze ma wszystko pod kontrolą. Potrafi się wyciszyć i nie myśleć o niczym innym oprócz celu. Były czasy kiedy bywał agresywny , impulsywny, jednak to przeminęło. Nie da się sprowokować przez byle błahostkę, mało jest rzeczy które potrafią wyprowadzić go z równowagi. Przeszedł przez wiele bólu i smutku. Jednak gdzieś na dnie tego oceanu niezrozumienia kryje się płomień dobra, szczęścia, miłości. Jedyne osoby które go kiedyś odkryły zmarły, a wraz z nimi płomień przygasł, żyjąc w cieniu złych emocji.
Dlaczego jest taki dobry w zabijaniu ? Mówi się, że dlatego, że kieruje nim wieczna niechęć i wstręt do rodzaju ludzkiego. Jest to po części prawdą. Nie ufa, więc nikomu. Tylko sobie. Nie warto nawet starać się zdobyć jego zaufania, bo w pełni nikt go nie dostanie. Może sprawiać takie wrażenie, że komuś zaufał, ale nie będzie to wrażenie poprawne. Nie zbyt rozmowny. Jeśli coś jest ważne to to zapamięta jeśli nie to nie będzie pamiętał. Sam wyznacza co jest ważnie, a co mniej. Jest uparty, ale potrafi iść na kompromis w razie konieczności. Z szczerością też jest różnie, kiedy uzna, że trzeba powiedzieć prawdę to ją powie. Zazwyczaj wiele odpowiedzi przemilcza. Co nie znaczy, że ma problemy ze słuchem. To jak i inne zmysły musiał mieć bardzo dobrze wyćwiczone. - taki zawód. Z resztą musiał i miał. Jak już coś zaczyna to zawsze kończy.

O tym co raczej już nikogo nie interesuje ( historia )
Kiedy miał około 6 lat, jego rodzice zginęli w biurowcu do którego została podłożona bomba. Jakie on mógł mieć później życie ? Nigdy nie zapomniał, co prawda sprawiał takie pozory , ale to były tylko pozory. Wychowywała go babcia z dziadkiem. O dziwo uczył się całkiem dobrze, w nowej szkole nikt nie miał pojęcia przez co przeszedł, nikt nawet nie śmiałby przypuszczać. Po latach nauki ,zaproponowano mu pójście do wojska.
Znów był jednym z najlepszych. Wysyłali go na wiele różnorakich misji. Cóż za ironia losu, jakby mało mu było śmierci to jeszcze patrzył jak jego kompanii giną od kuli wroga.
Był świetnym snajperem, co nie znaczy, że z pistoletu MAG-08 nie potrafiłby strzelić. Mniej więcej w czasie gdy wypadały jego 24 urodziny jego babcia i dziadek zginęli w wypadku. W ich autobus wjechała cysterna z paliwem. Kierowca ciężarówki, jak zarówno jego dziadek i babcia zmarli na miejscu.
Dostał list od ciotki której praktycznie nie znał, aby przyjechał na pogrzeb. Przełożony wydał zgodę, oczywiście jeśli John wróci z powrotem do służby.
Pożegnał swoich najbliższych, szkoda, że dopiero po śmierci.
 Pewna nielegalna organizacja interesowała się nim od dłuższego czasu, udawało im się zdobywać każdy raport z jego misji. Znali każdy jego ruch. Na pogrzebie zauważył mężczyznę w szarawym garniturze, który nie pasował do reszty. Stał dużo dalej, wyglądał jakby na kogoś czekał. Po zakończeniu wręczył tylko chłopakowi wizytówkę i odszedł.
Spotkał się ze swoimi nowym szefem, był to postawny mężczyzna zazwyczaj z cygarem w ręku, był o 20 lat starszy niż John. Przedstawił mu propozycję nie do odrzucenia. Już na następny dzień zaczęły się szkolenia. Jak można się domyślić w wojsku nie stawił się w terminie.
NID wykonało dla niego nowy dowód osobisty, wszytko miał nowe, cała jego tożsamość się zmieniła. Stał się innym człowiekiem. Był dużo lepszy niż wcześniej, potrafił opracować świetny plan ucieczki z budynku w 5 minut jak nie krócej, pracował na pojedyncze zlecenia.  Dostawał tylko zaszyfrowaną wiadomość z imieniem, nazwiskiem i godziną a resztą sam musiał się zająć. Zarabiał 200% (plus- minus) więcej niż w wojsku. Nie wiedzieli kogo sobie wyhodowali. Myśleli , że mają nad nim kontrolę , jednak on nie był tylko bezmyślnym robotem.
Zaczął na własną rękę prowadzić dochodzenie jak to było z tym 'wypadkiem' w którym zginęli jego dziadkowie. To czego się dowiedział, nie mogło ujść płazem NID. A on już dobrze wiedział jak ma to rozegrać, aby ich załatwić. Zaczął zabijać członków bandy, która wykonała tamto zlecenie.
Tylko raz powinęła mu się noga i został złapany. Tylko jeden raz kiedy zbytnio zawładnęły nim emocje. Popełnił błąd co w jego branży było nie do pomyślenia.
Kilku godzinne przesłuchania ,które trwały dwa tygodnie powoli dawały jakieś skutki. Wszytko miało swój czas, nie powiedział im każdej informacji o NID od razu. Na samym końcu przyznał się do wielu popełnionych czynów, oczywiście tak aby jeszcze załatwić tajną organizację.
Skazano go na dożywocie, sąd uznał, że tak zdemoralizowany człowiek nie powinien już nigdy wyjść na wolność.
Po prawie udanej próbie ucieczki z Alcatraz, przenieśli go do pływającego więzienia. Przestało mu zależeć na czymkolwiek, skoro i tak trafi na tą przeklętą łajbę.


 No i to cała jego historia.

Skoro pochwalił się już czego nie lubi ( ludzi) to można teraz krótko powiedzieć o tym co lubi, a jest to mianowicie :
swój ukochany karabin wyborowy ( miał wiele, więc nie pamięta który z nich był jak dla niego najlepszy ) ,
broń białą ,
szyfry,
okulary przeciw słoneczne ,
gorąco czekoladę.

Informacje dodatkowe :
Ma tatuaż na prawym ramieniu. nie zbyt wielki, ponieważ to w końcu znak szczególny łatwiej byłoby go rozpoznać. Przedstawia on smoka, zawsze miał do nich słabość. Numer jego celi to dwa

---------------------------------------------------------------

Jak na razie nie mam pomysłu co by tu jeszcze dopisać, ale w razie co to KP może jeszcze ulec zmianom.

sobota, 20 lipca 2013

` Nie zauważysz mnie w szarym tłumie `

 Cela nr 1
Rachel Molla

Pisały o mnie gazety, trąbiły wszystkie dzienniki
Nareszcie moje dzieła dotarły do szerszej publiki
Kiedyś byłam nikim teraz moja sława urosła.


` Oskarżam Rachel Molla lat 21, zamieszkałą w Londynie, przy ul. Abbey Road o to że:
W dniu 13 Lutego 2026 roku w godzinach po południowych dopuściła się czynu karalnego jakim było zabójstwo Susan Bulicoff przy użyciu broni palnej pistoletu m9. Ponadto oskarżam Rachel Molla o to, że: dzień później dopuściła się czynu karalnego jakim było zabójstwo trzynastoletniego Jonatana Mafrina, usiłowanie zabójstwa Corneli Marfin, Bereniki i Kendala Smith, nielegalne posiadanie broni oraz rozprzestrzenianie środków narkotycznych. `

- Czy oskarżona przyznaje się do dopuszczenia się powyższych czynów ?
- Tak.

Rachel jest dziewczyną wyjątkowo smukłą jako nastolatka miała bzika na punkcie odchudzania się przez co popadła w anoreksje, jednakże miała wyjątkowe szczęście i po roku udało jej się przywrócić normalną wagę. Często eksperymentowała ze swoimi włosami i zapewne nie ma koloru na świecie którego nie wykorzystała by jako farbę, aktualnie cieszy się ciemno czerwonym ubarwieniem. Nikt nie wie jaki naturalny jest jej kolor, bowiem jeden twierdzi, że brązowy, a drugi, że rudy. Sama się z tą informacją nie dzieli.
Tęczówki podchodzą pod zieleń, a jej cera jest wyjątkowo idealna bez żadnych niedoskonałości. Stawia na naturalność, ale często lubi podkreślać oczy. Nie miała o dziwo nigdy problemów ze swym wyglądem, żadnego trądziku ni żadnych blizn no chyba, że tak dobrze to ukrywała. Przeciętny wzrost.


Wyryję nożem odwrócony krzyż na twoim pysku
By zbić policyjne ślady w stronę sekty satanistów

Cięty język, trudno ją podporządkować. W dłuższej interakcji nie obejdzie się bez kłótni, wybucha, gdy nadbyt podważy się jej zdanie przez co często wpada w niepotrzebne kłopoty, bójki. Odznacza się swym sprytem bowiem z każdej ze stron potrafi wyrobić sobie wtyki i zmanipulować tak, by to oni odwalili za nią niepotrzebną robotę. W swoim zwyczaju ma, że nikomu nie pomaga jak sama nie będzie czerpać z tego nawet najmniejszych korzyści, łatwo ją przekupić, dla kasy zrobi wiele. Raz nawet wplątała się w prostytucje, by zarobić na dragi. Więzienie nie wiele w niej zmieniło zamknęła się jedynie na trochę i gdy nie ma ochoty rozmawiać nie robi tego i nic jej nie zmusi, właściwie to odsiadka miała być sama w sobie pseudo wakacjami, by to przetrwać parę sezonów, a następnie zwiać nim kto kol wiek się zorientuje. No niestety - nie wszystko zawsze idzie jak po jej myśli.

Ma słabość do środków alkoholowych, narkotycznych, tytoniu i kofeiny. Cztery te rzeczy są dla niej uzależnieniem i wręcz wariuje, gdy organizm ich nie dostaje. Trzy razy była na odwyku, pięć na sali wytrzeźwień i nieznaną ilość razy zemdlała od przedawkowania kawy. Jej płuca są masakrycznie zniszczone, a pomimo wszystkiego trzyma się dobrze. Nienawidzi, gdy ktoś próbuje nią kierować, gardzi strażnikami.

Poznaj bestię, nie jestem w stanie jej utrzymać dłużej
Odsunę stół spod twych nóg żebyś zawisnął na sznurze

Jej `kariera` zaczęła się niewinnie, początkowo od malowania graffiti na ścianach szkół, potem drobne kradzieże aż w końcu napady rabunkowe. Większość jej czynów pozostały nieudowodnione, a w innych w ogóle nie została wzięta za podejrzaną, niekiedy też ukrywała się tak dobrze, że po prostu nie odnajdywano jej, a sprawę zamykano. Była współczesnym skrytobójcą, zabiła dziesiątki ludzi wieszając ich przez co brano ich za samobójców, nie robiła tego jednakże dla własnej siebie, a jedynie wykonywała dane jej zadania, nikt tego do dziś nie wie, a gliny nieźle się zaskoczyły jak w jej niewielkim domku na wybrzeżach znaleziono sto milionów. Teraz siedzi za dwa zabójstwa, trzy próby, posiadanie pistoletu i dilerstwo.


- Mniejszym ogłaszam karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Sa­mot­ność jest przed­sion­kiem śmierci...


Päivä | `Koivu` | Väinämöinena | 26 | Naczelnik | Finka

Nimet (imiona): Päivä Yavriig
Lempinimi (pseudonim): Koivu <- Brzoza
Nimi (nazwisko): Väinämöinena
Ikä (wiek): 26
Sukupuoli (płeć): Kobieta
Horoskooppimerkki: Bliźnięta


~~~~***~~~~

 Esiintyminen (wygląd): Päivä jest Finką. Ma jasną cerę i blond (prawie białe) włosy, które sięgają do połowy pleców. Jej oczy są szaro-niebieskie. Ma 172 cm i szczupłą sylwetkę. Jednak tu i ówdzie jest apetycznie zaokrąglona. Nos lekko zadarty, usta pełne, jasnoróżowe. Lubi ubierać się na czarno, ale i białymi dodatkami nie pogardzi (czyt. biała męska koszula). Nad górną wargą Päivä ma kolczyka. Dwa ma w języku i jeden pośrodku pleców nad łopatkami. Ma też słabość do tatuaży. Uważa, że ciało to najpiękniejsze płótno, które można oddać w ręce tylko najwybitniejszego artysty (jak jeszcze coś przyjdzie mi do głowy, to umieszczę tu)

Luonto (charakter): Mówi się, że charakter kobiety jest jak pogoda w górach...zmienny. I Päivä właśnie taki posiada. Stara się jednak te wszystkie swoje złe cechy kontrolować. Złe, czyli:

- napady złości, wręcz wściekłości;
- cięty język;
- bycie szorstkim;
- opryskliwość;
- cynizm;
- ironia.

Ale robi to tylko, jeśli chodzi o bliskie Jej osoby. Dla kogoś obcego i wręcz zwyrodniałego, a tym bardziej takiego, kto zaszedł Jej za skórę nie zamierza się oszczędzać.
To tyle, jeśli chodzi o ciemną stronę Jej charakteru. Poznaj teraz jasną stronę Päi.
Jest:

- przyjacielska (odda życie za kogoś komu wie, że może ufać bezgranicznie);
- miła;
- pomocna;
- wyrozumiała (w granicach rozsądku);
- inteligentna;
- rozmowna.

Pewnie by się znalazło jeszcze kilka plusów i minusów, ale po co ma Ci wszystko podawać, jak na tacy? Usiądź, porozmawiaj ze Nią i sam oceń. Może dla Ciebie okaże się całkiem inna?

Minä (lubię):

* kawę o poranku
* czekoladę z chilli
* lody
* dobrą książkę
* smacznie zjeść
* spać
* zwierzęta
* wszelkiego typu bronie (białą też)
*  filmy akcji i horrory
* muzykę

En pidä (nie lubię):

* piwa
* wieprzowiny
* tych, którzy znęcają się nad zwierzętami
* głupot, które wypisują w gazetach
* kłamców
* tych co się wywyższają
* lizusów
* odmiennych orientacji (homo i bi)
* śniegu (co za paradoks) 

Muut tiedot (inne informacje):

- pochodzi z Finlandii. Mieszkała na niewielkiej wyspie (Ahvenanmaa) w miasteczku Maarjanhamina. Wyprowadziła się stamtąd, gdy miała 18 lat;

- siedziała kiedyś za kradzieże. Jednak pewnego dnia postanowiła pomagać policji. Była czymś w rodzaju wtyczki...zwał jak zwał. Potem na dobre trafiła w szeregi tych z wydziału kryminalistyki, bo właśnie to ją zaczęło interesować;

- swego czasu zrobiła kurs ratownika medycznego;

- ma duży tatuaż na plecach;

- kiedy ma problemy ze spaniem, można znaleźć ją na górnym pokładzie, siedzącą na relingu;

- swoją złość wyładowuje na worku treningowym, albo poprzez Muay Thay;

- lubi wieczorową porą napić się szklaneczkę szkockiej;

- uwielbia swojego pupila o imieniu Javrosz

Lemmikki (zwierzak): Black Mouth Cur - Javrosz


~~~~***~~~~

Kannan aluksella (pozycja na statku): Naczelnik
Numero mökki (numer kajuty): 6

[KP zwyczajowo może ulegać zmianom. Krótka, bo z marszu pisana. Zawsze wymyślam KP na poczekaniu. Za braki przepraszam, postaram się jak najszybciej uzupełnić. Opisywała historii nie będę, bo po co rozwlekać notkę. Pewnie większość z was i tak by tego nie przeczytała.
Jestem chętna na wątki i powiązania]

piątek, 19 lipca 2013

Blog w budowie...

Ayee wszystkim, co tu zaglądają...

Postanowiłam podnieść na nowo Więzienie Bremerhaven, które upadło ze względu na to, że nie miałam czasu. Wiem, że może mało osób się teraz zgłosić ze względu na wakacje, ale ze stworzeniem bloga trochę czasu mi zejdzie, bo nie jestem codziennie na necie z różnych przyczyn, czasami niezależnych ode mnie.

Kto miałby ochotę zapisać się na blog, to może zostawić maila pod tą notką, a ja na pewno wyślę zaproszenie. Może są tacy, którzy jeszcze z nieszczęsnego onet.pl pamiętają stare Bremerhaven.

Jak to widzę? W KP trzeba będzie się określić, czy chce się zostać więźniem, czy kimś z `obsługi`, np.:

- strażnik;
- lekarz;
- pielęgniarka;

i tak dalej. Resztę zapewne opiszę w fabule.

To chyba tyle.

Pozdrawiam - Päivä Väinämöinena.