■ NAZWISKO: Jensen
■ PŁEĆ: Kobieta
■ WIEK: 25
■ STATUS: Więzień
■ NUMER CELI: 3
■ WYGLĄD:
Dziewczyna uważa, że nie rzuca się w oczy. Czarne włosy i szare oczy, jakich pełno na tym świecie nie są niczym niezwykłym. Jednak chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że
jej tajemnicze spojrzenie intryguje, a uśmiech ma urzekający, chociaż ludzie nie widują
tego szczerego zbyt często. Meena ma 167 cm wzrostu, więc zalicza się do klasy średniego
wzrostu. Podczas ostatniego pomiaru wagi zanotowano, że liczy sobie 56kg. Jest to
dobry wynik biorąc pod uwagę lata ćwiczeń i katowania swojego ciała podczas zadań.
ZABÓJCA MA SUMIENIE? TO WBREW ETYCE ZAWODOWEJ...
■ CHARAKTER:
Meena praktycznie wychowała się w bazie wojskowej, w której to jej ojciec był generałem. Od dziecka wpajano jej więc zasady tam panujące. Oddanie drużynie,
pełne posłuszeństwo i szacunek dla przełożonego... Służba podobno kształtuje charakter,
dziewczyna nigdy nie była pewna jak to rozumieć, ale bez względu na wszystko była
szczera i oddana sprawie. Była gotowa poświęcić własne życie dla dobra ogółu, sumiennie
wykonując powierzone jej zadania. Była osobą niezwykle towarzyską, ale nikomu w pełni
nie była gotowa zaufać. Nie po tym, co stało się w trakcie jej służby, przez co też można
czasami odnieść wrażenie, że jest ona pozbawiona uczuć, a niektórych po prostu jej
brakuje. Jest miła, kiedy trzeba, a wredna gdy ma na to ochotę. Cięty język jest jej
nieodłącznym towarzyszem, a zdolności aktorskie niebywale skuteczną tarczą. Nie lubi
rozkazów, co jest śmieszne biorąc pod uwagę jej przeszłość. Buntowniczy charakter i
nieprzewidywalność tworzą mieszankę wybuchową. Meena jest odważna, uparta i
ciekawska. Potrafi dotrzymać tajemnic, a opinię obcych ma w głębokim poważaniu.
UMIEJĘTNOŚĆ OCENY SYTUACJI TO KWESTIA DOŚWIADCZENIA, MUSISZ SIĘ TEGO NAUCZYĆ...
■ HISTORIA:
Baza wojskowa była je domem do 17 roku życia, potem stała się też miejsce jej pracy. Jako żołnierz, dziewczyna spisywała się dobrze. Była dobrze wyszkolona, przygotowana
na większość sytuacji, ale na pewno nie na zdradę ze strony swoich pracodawców,
swojej rodziny.
Podczas jednej z trudniejszych akcji, kiedy jej oddział został odcięty, dowódca
postanowił ich zostawić i poświęcić dla powodzenia akcji. Trafiając do niewoli, Meena
dowiedziała się, że akcja od początku była tak zaplanowana i wszyscy od początku mieli
zginąć. Porucznik Rowen, dowódca oddziału, współpracował z organizacją
terrorystyczną, której przywódcy kazali mu przejąć dostawy broni, których oddział
Meeny miał pilnować, a jako, że nie było opcji, żeby żołnierze dali się przekupić,
postanowiono ich zlikwidować i zatuszować sprawę. Do tej pory dziewczyna sama
zastanawia się jak udało jej się uciec. Resztę ludzi zamordowano na jej oczach. Wykradła
przy tym dokumenty mogące pogrążyć kilka wysoko stojących
osobistości, a następnie wpadła do bazy i z zimną krwią zamordowała porucznika
Rowena oraz jego "pomocników". Któryś z tych wysoko stojących osobistości wyznaczył
nagrodę za jej głowę, o czym oznajmił jej osobiście, ale była na tyle mądra, żeby to
przemilczeć. Odpowiedni ludzie dowiedzieli się o ukrytych dokumentach i kiedy trafiła przed
sąd zaproponowano jej ugodę i objęcie programem ochrony świadków jako ochronę.
Oskarżono ją o morderstwo i zesłano na statek, gdzie - teoretycznie - nikt nie miał jej znaleźć.
KIERUJĄC SIĘ ZEMSTĄ JESTEŚ ŁATWYM CELEM...
■ LUBI: ■ NIE LUBI:
■ Inteligentnych ludzi ■ Kłamstwa
■ Czytać książki ■ Mleka
■ Nocną porę ■ Upału
■ Gorącą czekoladę ■ Wieprzowiny
■ Wolność ■ Pustych i sztucznych ludzi
■ Horrory ■ Niewiedzy
■ Czarną kawę bez dodatków ■ Chaosu
■ Zwierzęta ■ Przymusowych uniformów
■ Sporty ekstremalne ■ Przemocy wobec słabszych i zwierząt
- WYZNACZĘ ZA CIEBIE TAKĄ NAGRODĘ, ŻE SPRZĄTNIE CIĘ WŁASNE ODBICIE W LUSTRZE.
- NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ...
■ DODATKOWE INFORMACJE:
■ Ma wytatuowany napis na karku "Made in hell."
■ Po zakończeniu służby zapuściła włosy.
■ Ma zdolności malarskie.
■ Nie pali, ale zawsze ma przy sobie zapalniczkę zippo.
■ Ma wiele mniej lub lepiej widocznych blizn.
Jej ulubiona znajduje się na prawej stronie miednicy,
wygląda jak ślady po trzech pazurach oraz na lewym obojczyku - blizna po postrzale.
■ Jest bezpłodna - wynik wypadku.
ŻYCIE JEST PARSZYWE, A POTEM SIĘ UMIERA. - FILOZOFIA Z NALEPKI NA ZDERZAK...
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
[ KARTA MOŻE ULEGAĆ ZMIANOM... ]
[Witaj na pokładzie. Taka mała prośba, o nie zmienianie czcionki, którą przypisałam do bloga... z góry dziękuję. I wiem, że są pewne niedociągnięcia, bo nie ma regulaminu. Ale postaram się w jak najszybszym czasie go napisać...]
OdpowiedzUsuń[ Witam, witam. Przepraszam, zmieniłam czcionkę, ale pozwoliłam zachować sobie te małe "akcenty". ]
OdpowiedzUsuń[Wszystko a propos pisania KP będzie zawarte w regulaminie...i spoko, mogłaś nie wiedzieć]
OdpowiedzUsuń[Odpisuj pod Moim KP c:]
OdpowiedzUsuńPrzeglądała kolejną kartotekę. Tym razem kobieta. Jak zwykle...młoda. No tak, takim to najbardziej odbija nie wiedzieć czemu. Pai westchnęła i wyszła z gabinetu Naczelnika. Skierowała się pod cele numer 3, która o tej porze właśnie się otwierała. Odczekała chwilę i gdy automatyczne drzwi się otworzyły, rozejrzała się po celi. Jej szare oczy zatrzymały się na dziewczynie - witam Pani Jensen. Poproszę panią, bo potrzebuję wypełnić kilka formalności - oparła się o reling i obserwowała każdy ruch tamtej.
Przeanalizował słowa które przed chwilą wypowiedziała. On za to patrzył na nią przez cały ten czas. To pomagało zrozumieć co osoba czuje mówiąc owe słowa. Nie zawsze to robił, bardzo często był obojętny, albo zbyt leniwy, czy też miał inne bardziej interesujące zajęcie. Tym razem było inaczej i mógł pozwolić sobie na chwilę uwagi co do jej osoby. Trochę kręta była ta jej odpowiedź, tak jakby chciała ominąć to co naprawdę ważne, ale nie będzie się czepiał on też tak świetnie nie mówił. Słowa ‘-Za powiązania z nielegalną organizacją , która zlecała mi zabójstwa różnych osobistości, czasami bardziej ważnych czasami mniej. Byłem snajperem. No i do tego doszło jeszcze zabicie kilku członków owej organizacji . Teoretycznie i za to, że nie za wiele im powiedziałem o tym kogo zabiłem. Z resztą szkoda gadać…-‘ też za wiele nie mówiły o tym za co tu trafił. Statek, faktycznie wydawał się być całkiem dobrym schronieniem od przedwczesnej śmierci, chociaż nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. -Mhm-mruknął na potwierdzenie iż zakodował sobie jej odpowiedź. Wziął w końcu pusty talerz z przed nosa i odniósł go na miejsce. Od razu po tym wrócił na poprzednie siedzenie. -Jeśli mogę spytać, to czy ktoś tam.. - Kiwnął głową jakby wskazując w stronę lądu( chociaż tak właściwie nie wiedział gdzie on jest ) -…został? W sensie jakaś rodzina.
OdpowiedzUsuńZa nim zaczęła jeszcze mówić zaczął żałować, że w ogóle się odezwał. Ze zwyczaju, takich ‘zbrodni’ nie popełniają osoby, które w domu mają całą kochającą rodzinę na utrzymaniu. Ale jednak odpowiedziała. Mimo iż pytanie było nietaktowne. Musiał się jakoś zrewanżować, bo byłoby to w stosunku do niej nie fair gdyby on teraz nie powiedział o rodzinie. - Moi rodzice zmarli jak miałem 6 lat, później wychowywali mnie dziadek i babcia, którzy zmarli trzy lata temu. - Raczej nikt żywy mu już nie pozostał. Więc w sumie nie miał do czego wracać. Dlatego było mu wszystko obojętne, czy umrze czy przeżyje to nie miało znaczenia, bo nie miał dla kogo żyć.
OdpowiedzUsuńTu miała rację, dla takich jak oni rodzina była zbędna. Spuścił na chwilę wzrok w dół. Tęsknił za nimi, mimo iż wiedział, że nigdy więcej ich nie zobaczy. Szybko przewiał niesforne myśli i znów spojrzał na rozmówczyni. On już parę lat temu stracił wolę walki. Nie miał o co walczyć, nie miał za co walczyć. Nawet jego przekonania były zbyt płytkie by o nie walczyć. Miło było popatrzeć, że chociaż ktoś inny się uśmiecha, bo on na pewno tego nie będzie jeszcze długo robić. Nie potrafił zebrać w sobie wystarczająco dużo sił, no i nie miał zbyt wielkiej motywacji. Westchnął tylko, już nic nie mówiąc.
OdpowiedzUsuńWsłuchiwał się w jej słowa. Bardzo chciał zakodować sobie to rozumowanie. Tak jak plik na twardym dysku. Jednak jego organizm jakby odrzucał te dane. Życie wydawało mu się, grą w którą za wszelką cenę nie można wygrać, bo śmierć i tak wygra ten wyścig. Ciężko mu było przyjąć do wiadomości, że w tej grze można się zabawić i czasami trochę odbiec od zasad, a tym bardziej w więzieniu. – Łatwo się mówi, ciężej jest wnieść to w życie. - Nie był też pewien, czy chce być taki bezpieczny. Fakt faktem, sporo wysoko postawionych ludzi ostrzyło sobie na niego kły. I dużo by dali by móc go torturować za informacje. Ale po cóż o tym myśleć ? Jak na razie był tutaj i jak na razie był teoretycznie bezpieczny, tak jak powiedziała Meena.
OdpowiedzUsuńSpojrzał na ramię, które potarła. Ciekawe czy owe ślady sama wykonała czy ktoś perfidnie się nad nią znęcał. O dziwo on miał tylko ślady po ranach od kul i na tym się kończyło, tylko raz dał się pojmać, ale to zdarzyło się gdy był w wojsku, na szczęście trwale go nie pokiereszowali. Oni wszędzie mają wtyki i jeśli bardzo im się podpadnie to znajdą za wszelką cenę sposób by Cię dopaść. Na szczęście John długi czas był posłuszny więc nie zwracali na niego uwagi. Do pewnego czasu nawet nie wiedzieli, że to on stoi za zabójstwami ich ludzi. Mniejsza o to. -Dobrze, że chociaż ty masz takie podejście do tego wszystkiego.
Nadal wydawało mu się to bardzo odległe. Łatwej było ‘tuszować’ swoje uczucia obojętnością niż uśmiechem, ale tylko w jego przypadku, bo u wielu innych tak jak mówi Menna było odwrotnie. W jej ustach wydawało się to wszystko dużo prostsze. Może i tu była blokada, bo nie chciał przed samym sobą przyznać racji tym słowom. Może i właśnie tak blokował samego siebie na uśmiech. Chyba jeszcze wystarczająco dobrze nie zrozumiał siebie aby móc się do czegoś przyznawać. A może po prostu tak było łatwiej.
OdpowiedzUsuńDobrze się jej słuchało, ale on był jeszcze zbyt zatwardziały by to zrozumieć. Jedyny pocieszający fakt to to, że z czasem minie mu to wszystko. Z czasem zacznie się uśmiechać i może nawet zacznie walczyć o to co mu jeszcze pozostało, jego wartości umocnią swoje położenie i będzie mógł stanąć do walki by pokazać, że jest jeszcze coś wart. Szkoda, że nie wiadomo kiedy do tego dojdzie. Podniósł się i spojrzał na nią. - Jak żyć w zamkniętych czterech ścianach ? - To miało być porównanie do więzienia. I jakby potwierdzenie, że drugą część jej wypowiedzi też wysłuchał. - Jak żyć, mając na sumieniu ogrom niewinnych ludzi ? - Nie zawsze byli niewinni, ale większość owszem -Jak żyć, ze świadomością, że resztę życia spędzi się na tej łajbie?– Nie chciał odpowiedzi na te pytania, bo swoje już miał, jednak podziwiał ją za tok rozumowania, ale jak zwykle nie mógł tego powiedzieć, ani w żaden sposób okazać. Wsadził ręce do kieszeni spodni i powoli zaczął odchodzić, prawdopodobnie zmierzał ku swojej celi.
Przystanął w progu. Przełknął ślinę i zacisnął oczy. Westchnął ciężko - wahał się. Wolał się nie odwracać a jednak to zrobił. Stanął przez chwilę odwrócony w jej stronę po tym jak powiedziała jego imię. Wszystkiego co mówiła wcześniej też słuchał. Żałował w takich momentach, że w życiu wybrał tą złą ścieżkę. Na twarzy obojętność, jednak w oczach wielka gorycz, smutek, bezradność. Pokiwał głową bardzo powoli i prawie niezauważalnie. -Dziękuję - Tyle tylko odpowiedział i znikł w głębi korytarzu. Zgadzał się z nią. Zgadzał się ze słowami jakie wypowiedziała. Nie było łatwo tego przełknąć, ale taka była bolesna prawda. Jak dziwne jest to, że na wolności po śmierci dziadków nie spotkał tak mądrych ludzi jakich spotkał w wiezieniu. Czemu to oni byli skazani na niewolę a nie Ci co mają wszystkich w garści Ci co mają szmal i wszystkimi rządzą ? Ci którzy oszukują. Nie żeby on nie zasługiwał na zniewolenie, ale gdyby życie było sprawiedliwe to by miejsc zabrakło w więzieniach.
OdpowiedzUsuńRuszyła w kierunku gabinetu, by wykonać papierkową robotę. Nie chciało Jej się, no ale cóż. Weszła do pomieszczenia i włączyła laptopa - zgadzasz się na wstrzyknięcie chipa i założenie urządzenia namierzającego? - spojrzała na Meenę.
OdpowiedzUsuń