Przesiadywanie bezczynnie nie działa na mnie dobrze.
Bynajmniej głowa domaga się jakiś nowych rozrywek. Ciało chyba jednak
zastrajkowało. Poczułem się oszukany, własne ciało odmawia posłuszeństwa, niedoczekanie
ludzkie. Nie mogę się z miejsca podnieść. A mimo wszystko niezwykle wstrętnym uczuciem
jest taki brak jakichkolwiek sił. Zupełnie jak po grypie żołądkowej. Kiedy to
przed momentem jeszcze wymiotowałeś wnętrznościami , a teraz czołgasz się do łóżka,
chociaż chciałbyś tak się położyć i zasnąć tu gdzie jesteś. Właściwie mnie spotkało coś podobnego.
Kto by pomyślał, że można być nieświadomie uzależnionym od
jakiejś substancji. No najwyraźniej można. Zostałem uzależniony od leku , który
podawała mi moja jednostka pracy. Leki, jak udało mi się dowiedzieć ,były na
wzmocnienie moich zdolności fizycznych, wytrzymałości psychicznej i na
zmniejszenie odczuwalnego bólu. Zdobycie
owych informacji łatwe nie było, nikt nie chciał niczego tłumaczyć. Nie dziwię
się , wiadomo było przecież jakie są tego konsekwencje.
Na kontrole lekarskie musiałem zgłaszać w każdy
poniedziałek. Co tydzień dawali mi zestaw tabletek na kolejne siedem dni i tak
na okrągło. Jednak kiedy misje bywały dłuższe nie dostawialiśmy od razu drgawek i
tym podobne. Owe substancje podawane przez dłuższy czas profilaktycznie potrafiły
bowiem krążyć po organizmie nawet do kilku miesięcy. Pani Doktor, która zawsze
mnie badała nigdy nie chciała rozmawiać, a tyle razy próbowałem dowiedzieć się czegoś
na temat badań. Tak ... był to wyjątek, bo zazwyczaj się nie odzywałem.
Pewnego jednak dnia ktoś uznał, że pionki też mogą być
niebezpieczne i spróbował ją zabić , z resztą ją jak i wielu innych naukowców
pracujących w laboratoriach nad tym projektem. Wyglądało to na wyciek gazu, w
którym się udusili, ale ja coś wiem o takich sytuacjach i na pewno wyciek sam z
siebie by się nie zrobił. Po za tym to nie te czasy, żeby rury były
nieszczelne. Los chciał bym miał jeden dzień bez zabijania. Zdążyłem złapać
Doktorkę za nim weszła do Posterunku Badawczego. Nie powiem, że jej się to
podobało. Chciałem tylko spytać czy ma parę zielonych pigułek w zanadrzu bo w ekstremalnych warunkach
straciłem swój przydział. Nie chodziło o to ,że czułem pragnienie do spożywania
ich , lecz o to , że będę gorzej się bez nich sprawował. Ona wytłumaczyła mi do
czego, każda tabletka jest. Okazało się, że ta której przydział straciłem ,
była na zmniejszenie odczuwalnego bólu. Mogę oznajmić szczerze, że mi ulżyło ,gdy
się o tym dowiedziałem. Stwierdziłem , że wcale nie czuję różnicy ,a ona, że to
całkiem normalne, lek swoje działanie utrzymywać będzie jeszcze przez spory czas
, więc na pewno zdążę przyjąć go jeszcze raz. Jeszcze przez parę tygodni przyjmowałem
leki. Byłoby całkiem klawo gdyby nie fakt , że się zbuntowałem i odcięli mnie
od ‘małych pomocników’ . No wszystkiego w życiu mieć nie można, albo bycie
ślepym na prawdę, albo w końcu zdjęcie klapek z oczu.
Przez to wszystko leżę
teraz na łóżku nie mając nawet sił by usiąść. Oddech w gardle zachowuje
się jak nieokiełznany ogier, skacze , wyrywa się , gaśnie niespodziewanie
innymi słowy robi ze mną co chce. Bez tlenu żyć się nie da, a ja czuję jakby on
czasami omijał mnie szerokim łukiem . Jest jeszcze ten ból przeszywający do szpiku kości. Stoi tuż nade
mną i kiedy jest mi chociaż trochę lepiej , wbija swoje sztylety. Zaczynając od
stóp aż po czubek głowy. Wyciągając ostrza zabiera mi siłę , którą ledwo co
udało mi się skumulować podczas snu.
Nie wiem skąd te draństwo się bierze i czy głód tak zazwyczaj
na człowieka działa, ale tak to jest ze mną. O tyle dobrze, że skoro boli to
znaczy , że jeszcze żyję.
John Arnest
------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że trochę spóźniony ten wpis jest , ale nie miałem kiedy się za niego wziąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz